wtorek, 4 marca 2014

I'm a hunter- patr 1.







 I’m a hunter because I must be a hunter.
I’m a hunter but I wan’t hunt for you.
I’m a hunter so I want hunt for your heart.
I’m a hunter so I want hunt for your love.
I’m a hunter so I want hunt for your soul.
…. Because I’m a hunter.
I’m a runner but I wan’t run from you.
I’m a runner so I want go away with you.
But you’re not mine. So I can’t go with you.
But I’m not person who you want.
                                                                                     …So I’m so sorry but I love you…
                                                                                     … Everyday more and more…




Trzeba go złapać inaczej cała watacha umrze z głodu, jestem alfą i nie mogę na to pozwolić. Przyspieszyłam tak, że doganiał mnie tylko Kris. Dogoniliśmy jelenia, Kris skoczył na niego powalając go swoim ciałem, też skoczyłam, zadałam śmiertelne ugryzienie. Reszta właśnie nas doganiała. Zmieniłam się w człowieka, zaraz po mnie zrobił to Kris i cała reszta
-Dziś nareszcie zjemy coś porządnego!- krzyknęłam, a reszta zaczęła się cieszyć. Byłam szczęśliwa gdy patrzyłam jak się cieszą. Najbardziej cieszył się Kris, ale nie dał po sobie tego poznać. Cieszył się jak dziecko, które dostało lizaka. Cieszył się tak nie dlatego, że on czy watacha się naje, nie no z tego też się cieszył, ale najbardziej cieszył się z tego, że Tao, nowy jeszcze nie doświadczony zmiennokształtny zje coś oprócz królika. Kris miał do niego jakąś słabość, to dobrze, w końcu jest szczęśliwy. Nikt tego nie widział bo Kris zakładał maskę obojętności, ale przy mnie ją zdejmował, był szczery i sam mi powiedział, że jak widzi Tao to ma takie motylki w brzuchu, że kiedy panda jest szczęśliwy to on też. Panda mówimy na niego bo dziwne ubarwienie sierści jak na wilka, był biały, ale na oczach, uszach i łapach miał czarną sierść, więc wyglądał jak połączenie pandy i wilka. W watasze jest nas dwunastka. Ja jestem alfą, mam śnieżno białą sierść i niebieskie oczy, tak samo jako człowiek. Następny w chierarchi jest Kris, ma sierść w kolorze ciemnego blondu, włosy też ma ciemny blond, ma ciemną karnację, jest charyzmatyczny i ostry kiedy trzeba, ale kiedy widzi Tao staje się melancholikiem z głową w chmurach. Reszta watachy ma dość podobną do siebie sierść przechodzącą od jasnego brązu do ciemnej czerni, a no tak jeszcze Luhan i Sehun się wyróżniają i to dość mocno. Miesiąc temu kiedy pozwoliłam im iść na miasto, wpadli na pomysł przefarbowania sobie włosów w ludzkiej postaci, szkoda tylko, że nie pomyśleli, że to wpływa na sierść, więc Lulu jest cały różowy, a Sehun tęczowy, dlatego nie zabieram ich na polowania, wystraszyli by wszystko co jest w lesie, pewnie nawet króliki by pouciekały.
-Yuki.-Doszedł mnie głos Krisa.
-Hmm?
-Kazałem im zanieść tego jelenia do domu.
-Aaa… to dobrze. Przepraszam trochę się zamyśliłam.
-Chodź już.-Powiedział i zmienił się w wilka, a z krzaków usłyszeliśmy świst wciąganego powietrza. Cholera. Byłam przerażona, przecież nikt nie może się dowiedzieć kim jesteśmy. Weszłam w te krzaki i zobaczyłam jakiegoś chłopaka, na oko w moim wieku.
-K-kim jesteś?
-Kimś kogo nie powinieneś był zobaczyć…


1 komentarz:

  1. Interesujące. ;P Jednak jest jeden minus: dużo powtórzeń. Popracuj nad tym trochę następnym razem i będzie super. ;D

    OdpowiedzUsuń