czwartek, 24 kwietnia 2014

Kocham cię aniołku- part 1

Pierwszy dzień szkoły.

-Witajcie, jestem profesor Wing.
-Dzień dobry prosze pana!- odpowiedziała chórem cała klasa.
- Teraz po koleji się przedstawcie.
-Diana White.
- Ann Malerone.
- Raf Ende.
Wszystkie dziewczyny się przedstawiły. Teraz kolej na mnie.
-Mohini Fire.
-Fire?- zapytał zdziwiony profesor.
-Tak.- odpowiedziałam.
Jak na anioła miałam strasznie dziwne nazwisko. Jestem śrotom. Wychowałam się w domu dziecka w Angel Town. Tam powiedzieli mi, że tak miałam napisane na karteczce gdy mnie tu ktoś podrzucił.

- Dziś spotkacie się ze swoimi przeciwnikami ,  a od jutra zaczynają się zmagania. Gdyby ktoś miał jakieś pytania proszę się zgłosić do mnie.

Jakbyś nie załapał/ała tobędziemy siè zmagać o to kto może pierwszy pomóc podopiecznemu w decyzji czy zrobić dobry czy zły uczynek.



Pierwsze spotkanie.

- Mohini oto twój przeciwnik.
- Cześć. Nazywam się Mohini Fire.
- ... no toś my się dobrali. Oboje z idiotycznymi nazwiskami. Jestem Taemin di Angelo.





Wiem, że długo mnie nie było i, że rozdział jest krótki, ale ostatnio byłam trochę zajęta i sporo się u mnie wydarzyło, więc nie miałam ochoty na pisanie, ale idę jutro na wolontariat do domu dziecka i to mi dało kopa, no i napisałam. Pszepraszam za błędy, ale piszę na telefonie i prosze o komentarze.

P.S. Taemin ma zmienione nazwisko na potrzeby opowiadania.

wtorek, 4 marca 2014

Kocham cię aniołku-prolog

-Płeć?
-Kobieta.
-Wiek?
-16.
-Przynależność?
-Anioł.
-Żywioł?
-Woda.
-Specjalne umiejętności?
-zmiana podody.
-Umiejętności walki?
-9/10
-Zaliczone staże?
-7/8
-Dlaczego chciałaby pani uczęszczać do zawodówki na ziemi zamiast do elitarnej szkoły w angel town?
-Tu będę pomagała ludziom, a tam mogę zostać co najwyżej serafinem albo archaniołem i nie będę nawet wychodzić z angel town.
-Serafini i archaniołowie też są potrzebni.
-Wiem, ale ja wolę zostać aniołem strużem.
-Dobrze, zostaje pani przyjęta.
-Dziękuję bardzo.



W tym samym czasie.

-Płeć?
-A co nie widać?
-Mężczyzna, dalej. Wiek?
-Ile można mieć lat idąc do zawodówki?
-16. Przynależność?
-Diabeł głąbie.
-Żywioł?
-Ogień.
-Specjalne umiejętności?
-Kataklizmy.
-Umiejętności walki?
-10/10
-Zaliczone staże?
-2/8
-Dlaczego tu a nie do  High school of the dead?
-Bo lubię krzywdzić ludzi.
-Dobra. Przyjmujemy cię.
-Spoko.


Dwie tak różne istoty, dwa tak różne charaktery, dwie tak różne osobowości, dwa tak różne światy i dwa tak różne cele, a jednak coś ich połączy. Coś co jest silniejsze niż cokolwiek innego, coś co zwycięzy nad wszystkimi różnicami i ich połączy. Miłość.

Siostra gangstera-part 4.

Obudzi mnie krzyk mojego brata, a raczej jego wrzask. Darł się żeby zostawili Hongkiego w spokoju. Naładowałam dwa pistolety, a jeden nie naładowany zostawiłam dla Zela. Mam nadzieje, że jak będzie musiał to da radę naładować najprostszy w obsłudze pistolet jaki mam. Wybiegłom i zobaczyłam policję. Baro był przykuty do kaloryfera i szarpał się bo jeden z gliniarzy właśnie uderzył Honkiego. No to teraz przegioł strzeliłam mu w noge, a reszta dobiero teraz mnie zauważyła. Dla nich było za późno.  Strzelałam do wszystkich który mieli broń w górze lub ośmielili się zbliżyć Hongki rozkuł mojego brata i też wzięli jakieś pistolety. Zastrzeliliśmy chyba wszystkich. Raczej nikt z nas nie ucierpiał. Mój brat zarządził, że wszyscy mogą zabrać co chcą i jeden bilet gdzie chcą. Mój brat miał bilety lotnicze dla wszystkich. Właśnie na taką okoliczność. Kiedy Wszyscy się już zabrali kazałam mojemu bratu się wynosić jak najszybciej. Protestował, chciał mnie ze sobą zabrać, ale Hongki przemówił mu do rozsądku. Umówiliśmy, że napisze do nich smsa z adresem z karty którą potem wyrzucę, a oni wyślą do mnie list gdzie mam przyjechać. Po 15 minutach już ich nie było. Zostałam tylko ja i Zelo...właśnie Zelo muszę sprawdzić czy nic mu nie jest. Pobiegłam do pokoju i zobaczyłam martwego Thomasa leżącego na ziemi i Zela, który nie mógł przystać płakać, miał na rękach krew. Podbiegłam i przytuliłam go do siebię.
- Co się stało?- Zapytałam.
-J-ja go zabiłem, b-bo o-on po-powied-dział, ż-że m-mnie r-ro-ozwali-i.
-ciii, nie placz, nie płacz.
Poszliśmy do łazienki, umyłam jego ręce z krwi. Po chwili się uspokoił i zapytał:
-Co się stało?
-Ktoś wezwał psy.
-Muszę uciekać, zawiozę cię do twojego domu i obiecuję, że już nigdy nie zobaczysz ani mnie ani mojego brata.
-A-ale ja chcę pojechać z tobą.
-Z siostrą kolesia który cię porwał, z dziewczyną która ma krew na rękach, z dziewczyną która potrafi zabić z zimną krwią?
-Nie. Z siostrą kolesia dzięki któremu pierwszy raz się naprawdę zakochałem, z dziewczyną, która uratowała mi życie 2 razy, z dziewczyną która zabijała by ochronić swoich bliskich, z dziewczyną którą kocham.
-K-kochasz mnie?
-Tak, kocham cię Yuki.
-Ja ciebie też, ale ty zostajesz w Korei.
-Dlaczego?
-Bo nie mam zamiaru cię narażać.
 Spakowałam siebie i Zela. Zapakowałam wszystko do torby i siłą wsadziłam Zela na motor.
Podjechałam pod jego dom i odprowadziłam aż pod drzwi. Odjechałam, choć nie chciała. Szkoda, że nie mogliśmy spotkać się w innych okolicznościach. Po prosty wpaść na siebie na ulicy, albo poznać się na imprezie. 
 Szkoda, że czasu cofnąć się nie da.

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak się zastanawiam czy ma się skończyć happy endem czy sad endem, jak myślicie? Bo mam pomysł i na to i na to. Czekam na komy. Możecie się wypowiadać jaki end chcecie i mam nadzieję, że wam się miło czytało.

I'm a hunter- patr 1.







 I’m a hunter because I must be a hunter.
I’m a hunter but I wan’t hunt for you.
I’m a hunter so I want hunt for your heart.
I’m a hunter so I want hunt for your love.
I’m a hunter so I want hunt for your soul.
…. Because I’m a hunter.
I’m a runner but I wan’t run from you.
I’m a runner so I want go away with you.
But you’re not mine. So I can’t go with you.
But I’m not person who you want.
                                                                                     …So I’m so sorry but I love you…
                                                                                     … Everyday more and more…




Trzeba go złapać inaczej cała watacha umrze z głodu, jestem alfą i nie mogę na to pozwolić. Przyspieszyłam tak, że doganiał mnie tylko Kris. Dogoniliśmy jelenia, Kris skoczył na niego powalając go swoim ciałem, też skoczyłam, zadałam śmiertelne ugryzienie. Reszta właśnie nas doganiała. Zmieniłam się w człowieka, zaraz po mnie zrobił to Kris i cała reszta
-Dziś nareszcie zjemy coś porządnego!- krzyknęłam, a reszta zaczęła się cieszyć. Byłam szczęśliwa gdy patrzyłam jak się cieszą. Najbardziej cieszył się Kris, ale nie dał po sobie tego poznać. Cieszył się jak dziecko, które dostało lizaka. Cieszył się tak nie dlatego, że on czy watacha się naje, nie no z tego też się cieszył, ale najbardziej cieszył się z tego, że Tao, nowy jeszcze nie doświadczony zmiennokształtny zje coś oprócz królika. Kris miał do niego jakąś słabość, to dobrze, w końcu jest szczęśliwy. Nikt tego nie widział bo Kris zakładał maskę obojętności, ale przy mnie ją zdejmował, był szczery i sam mi powiedział, że jak widzi Tao to ma takie motylki w brzuchu, że kiedy panda jest szczęśliwy to on też. Panda mówimy na niego bo dziwne ubarwienie sierści jak na wilka, był biały, ale na oczach, uszach i łapach miał czarną sierść, więc wyglądał jak połączenie pandy i wilka. W watasze jest nas dwunastka. Ja jestem alfą, mam śnieżno białą sierść i niebieskie oczy, tak samo jako człowiek. Następny w chierarchi jest Kris, ma sierść w kolorze ciemnego blondu, włosy też ma ciemny blond, ma ciemną karnację, jest charyzmatyczny i ostry kiedy trzeba, ale kiedy widzi Tao staje się melancholikiem z głową w chmurach. Reszta watachy ma dość podobną do siebie sierść przechodzącą od jasnego brązu do ciemnej czerni, a no tak jeszcze Luhan i Sehun się wyróżniają i to dość mocno. Miesiąc temu kiedy pozwoliłam im iść na miasto, wpadli na pomysł przefarbowania sobie włosów w ludzkiej postaci, szkoda tylko, że nie pomyśleli, że to wpływa na sierść, więc Lulu jest cały różowy, a Sehun tęczowy, dlatego nie zabieram ich na polowania, wystraszyli by wszystko co jest w lesie, pewnie nawet króliki by pouciekały.
-Yuki.-Doszedł mnie głos Krisa.
-Hmm?
-Kazałem im zanieść tego jelenia do domu.
-Aaa… to dobrze. Przepraszam trochę się zamyśliłam.
-Chodź już.-Powiedział i zmienił się w wilka, a z krzaków usłyszeliśmy świst wciąganego powietrza. Cholera. Byłam przerażona, przecież nikt nie może się dowiedzieć kim jesteśmy. Weszłam w te krzaki i zobaczyłam jakiegoś chłopaka, na oko w moim wieku.
-K-kim jesteś?
-Kimś kogo nie powinieneś był zobaczyć…


piątek, 31 stycznia 2014

Stara miłość nie rdzewieje.-dla Wiktorii Drabik

Miał być zwykły shot, ale stwierdziłam, że będzie dobry na zamówienie dla Wiktorii.
No, to ten tego miłego czytania, zwłaszcza dla Wiktorii, mam nadziej, że ci się spodoba.
No to już nie przedłużam.

Nareszcie skończyłam studia i dostałam wymarzoną  prace, tak się cieszę. Będę prywatną nauczycielką angielskiego. Tak, jak ktoś usłyszy nauczycielka angielskiego, to pomyśli, że to taka zwyczajna sobie praca, ale nie, bo ja zostałam zatrudniona przez YG Ent. Jeszcze nie wiem jaki zespół będę uczyć, ale wiem, że zamieszkam z nimi w dormie. Jej!
Wstałam rano i spojrzałam na zegarek. OMG! Jestem spóźniona, no pięknie pierwszego dna się spóźniam, super. Zerwałam się z łóżka, ubrałam i wybiegłam z mieszkania, nawet nie jedząc śniadania, dobiegłam na miejsce spotkania z menagerem zespołu i zaczęłam przepraszać:
-Przepraszam pana bardzo za spóźnienie, to się więcej nie powtórzy, obiecuję.
-Nic się nie stało, jestem przyzwyczajony do spóźniania się tych śpiochów, których będziesz uczyć. Czy zostałaś poinformowana kogo będziesz uczyć?
-Nie, jeszcze nie.
-Dobrze więc ja cię poinformuję, będziesz uczyć Big Bang.
-Naprawdę?! Umm...to znaczy bardzo się ciesze z tego powodu.
-Chodź.
Skinęłam głową i ruszyłam za nim, jejku jak się cieszę jestem przecież fanką BB.

Gdy dotarliśmy przed drzwi Pan Choi, powiedział :
-Mam nadzieję, że jesteś cierpliwa, bo oni odstraszyli już 5 nauczycielek i 2 nauczycieli i tym samym pobili rekord.
-Oczywiście, będę się starała z całych sił, by się czegoś nauczyli.
Weszliśmy do środka i Pan Choi kazał mi zaczekać, wszedł do salonu i powiedział:
-Chłopcy, przedstawie wam dziś nową nauczycielkę angielskiego.
-Znowu jakaś stara zgorzkniała baba z pryszczami na twarzy?-Zapytał maknae, a cały zespół się zaśmiał.
Menager zgromił ich wzrokiem, a ja weszłam do środka i powiedziałam:
-Mam nadzieje, że tak straszna to ja nie jestem i tak źle wam ze mną nie będzie.-Powiedziałam i uśmiechnęłam się. Opadły im szczęki.
-No taką nauczycielkę to ja rozumiem-Powiedział lider
Wszyscy się na mnie patrzyli, ale T.O.P tak jakoś inaczej, jakby zobaczył ducha, albo jakąś osobę, o której dawno już zapomniał.
-To ja waz zostawię, poznajcie się.
Powiedział po czym wyszedł.
-Cześć, jestem Wiktoria.-Powiedziałam
-Hej! Gd, Ji Yong, albo po prostu...czekaj ile masz lat?
-Jeste od ciebie rok młodsza.-Powiedział. T.O.P
-Aha,ok... no to po prostu może mi mówić oppa.
-Chwileczkę, skąd wiedziałeś ile mam lat?-Zwróciłam się do Top'a.
-Nie pamiętasz mnie, Miki?
-Nie, ja cię nie znam i skąd jak do mnie mówił...
-Jak do ciebie mówił twój pierwszy chłopak, którego spotkałaś na wakacjach na Hawajach?
-CO? Skąd wiesz gdzie spotkałam...Tabiego?
Powiedziałam i spojrzałam na niego.
-Nic się nie zmieniłaś.-Powiedział, wstał z fotela, podszedł do mnie i założył mi włosy za ucho. Rzuciłam mu się naszyję i rozpłakłam.
-Zaraz to wy się znacie?-Powiedział SeungRi
-No i co, młody? Koniec twoich planów miłosnych?-Powiedział i zaśmiał się lider.
Otarłam łzy i powiedziałm:
-Tak długo cię szukałam, ale...ale nie mogłam znaleźć- Płakałam dalej.
-Ciii, nie płacz. Rodzice kazali mi zmienić numer, a twój wykasować, zapamiętałem go jeszcze przed usunięciem, ale ty chyba zmieniłaś swój numer.
-T-tak, moi rodzice mi kazali.
-Chwila, chwila, historie mniej więcej łapię, ale czemu wasi rodzice wam kazali zmienić numery?
Uspokoiłam się i zaczęłam opowiadać:
-Nasi rodzice kiedyś byli wspólnikami, pojechali razem na wakacje na Hawaje i zabrali swoje dzieci czyli nas. Spędzaliśmy strasznie dużo czasu ze sobą...
-Dokładnie 23 godziny na dobe.
-Jak to ?-Zapytał lider
-Zwyczajnie, w dzień siedzieliśmy razem na plaży, a w nocy wymykaliśmy się z hotelu, żeby...umm...siedzieć razem na plaży i przed świtem wracaliśmy, kładliśmy się, a o siudmej znów wychodziliśmy.
-A pamiętasz jak się poznaliśmy?
-Jak mogłabym zapomnieć? Wyszłam pospacerować takim murkiem otaczającym kawałek morza, wiatr zdmuchnął mi ukochany słomiany kapelusz i skoczyłam za nim, ale tam było głębiej niż myślałam, a ja nie umiałam pływać i zaczęłam się topić...ktoś mnie wyciągnął, a potem nakrzyczał, że zwariowałam i jestem idioką.
-No bo kto normalny skacze do wody po kapelusz, nie umiejąc pływać?
W odpowiedzi wystawiłam Tabiemu język.
-Ja. Więc zapytał mnie jeszcze jak mam na imię, ale zakrztusiłam się mówiąc Wiki i on zrozumiał Miki i zaczął na mnie mówić Miki. Następnego dnia poszłam kupić lemoniadę, bo potem rodzice mieli mnie przedstawić synowi ich wspólników. Zauważyłam, że komuś zabrakło pieniędzy na lemoniadę, podeszłam bliżej i zobaczyłam, że to T.O.P, jak się wcześniej przedstawił, wepchnęłam się się obok i zapłaciłam za siebie i za niego. Podziękował i cały czerwony zwiał. Potem poszłam na obiad, który mieliśmy zjeść w szóstkę i zobaczyłam, że już wszyscy czekają. Pobiegłam tam i zobaczyłam nie kogo innego jak właśnie Tabiego, oboje zaczęliśmy się śmiać, potem opowiedzieliśmy naszym rodzicom jak się poznaliśmy, ale i tak dopiero wtedy dowiedziałam się, że on ma tak na imię SeungHyun, a on cały czas myślał, że mam na imię Miki.
-No co? Tak nie wyraźnie mówiłaś, że zrozumiałem Miki.
-A ty? Pamiętasz nasz pierwszy pocaunek?
-Chwile? Ile mieliście wtedy lat?- Zapytał DaeSung
-14.
-Mów za siebie ja miałem 16.
-No dobra, ale pamiętasz?
-Tak, to było koło 4-5 rano. Zauważyłem, że c zimno, więc dałem ci swoją bluzę, protestowałaś, ale wcisnąłem ją na ciebie, byłaś taka malutka, że prawie nie było cię widać w mojej bluzie. Przytuliłaś się do mnie i spojrzałaś mi w twarz tak wyczekująco. Przybliżyłam swoją twarz do twojej i powiedziałem...
-Jeśli nie chcesz to przestane. Tak pamiętam, strasznie wtedy ślepy byłeś.
-Zakochani są ślepi- Powiedział rozmarzony- TaeYang- I nie widzą wad innych.
-Hej! Powiedziałeś to tak jakbyś był nieszczęśliwie zakochany-Powiedział GD
-A skąd wiesz, że nie jestem?
-A w kim się zakochałeś?- Zapytałam-I skąd wiesz, że ta osoba nie odwzajemnia twoich uczuć?
-Bo wiem. Nie ważne. Tabi kontynuuj.
-Ale co? Aha. No więc powiedziałem to, a ona przyciągnęła mnie do siebie i złączyła nasze usta. No i to tyle.
-Awww.-Powiedział lider, a wszyscy się na niego spojrzeli-Oj, sory nie mogłem się powstrzymać.
-Ale dlaczego wasi rodzice nie pozwolili wam się spotykać?- zapytał D-Lite
-Pokłócili się o pieniądze-Odpowiedziałam
-Miki, przejdziesz się z mną na spacer?
-Jasne Hyunnie.

Poszliśmy do parku, Tabi przystanął i zapytał:
-Czy ty wciąż mnie kochasz?
-T-tak i Szukałam cię 4 lata, ale potem musiałam zająć się pogrzebem rodziców.
-Pogrzebem? Jak to?
-Zginęli w katastrofie lotniczej jak miałam 18 lat.
-Przykro mi, nie wiedziałem.
-A ty? Czy ty mnie kochasz?
-Tak. Nigdy nie przestałam.
Nasze usta się złączyły.

Wróciliśmy do domu, Hyunie poszedł pod prysznic, a ja do kuchni napić się wody. Zastałam tam smutnego maknae.
-Co się stało?- zapytałam
-A...a mogę ci ufać?
-Jasne.
-No bo ja też się zakochałem.
-Ale czemu jesteś smutny? Przecież to powód do radości.
-No bo ja się zakochałem w...w ...T-taeY-yangu.
-Wow. Zatkało mnie. Pogadam z nim-Wyszłam nim maknae zdołał mnie zatrzymać.
Weszłam do pokoju Sol'a, bez pukania i zobaczyła go płaczęcego.
-Ty czujesz coś do maknae, prawda?
-S-skąd w-wiesz?
-Domyśliłam się. No to teraz sio do kuchni bo on też cie kocha.
-C-co?
-Powiedział mi to.
Powiedziałam, a sol'a już nie było w pokoju.
Wyszłam i spotkałam Tabiego.
-Mów mi swatka.
-Czemu?
-Zobacz-Powiedziałam i po cichu weszliśmy do kuchni. Zastaliśmy całujących się Sol'a i Victory.
Wyszliśmy.
-Taa, to został ci JiYong do uszczęśliwienia.
-Nie bój się. Dam radę.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                                            1 rok później.
Podwójny ślub, mój i SeugHyuna i JiYonga i mojej najlepszej koleżanki- Yuki.
Najszczęśliwszy dzień w moim życiu. A zgadnijcie kto złapał bukiety. Zadecydowaliśmy, że wszyscy łapią bukiety, więc mój złapał Sol, a bukiet Yuki- maknae. Wszyscy mieliśmy ubaw. A no tak nie wspominałam o D-Lite, więc on ma narzeczoną o imieniu Saki. Cóż tu nie przykładałam ręki, no ale nie ważne. Wszystko było pięknie, troche oklepane zakończenie, ale muszę to zrobić.....

Żyli długo i szczęśliwie. The end.

niedziela, 26 stycznia 2014

Just don't let me die.

Moje życie nie ma sensu, już nie. Wszystkie bliskie mi osoby odeszły. Moja matka zginęła w wypadku samochodowym, chłopak mnie rzucił, pies zdechł, zostałam sama, ale już nie długo. Poszłam nad klif, tak to chyba najlepsze rozwiązanie.Zamknęłam oczy i...już miałam stawiać krok, ale ktoś złapał mnie w pasie i pociągnął do tyłu. Kiedy otwarłam oczy zobaczyłam jakiegoś chłopaka, na oko w moim wieku, on...on ocalił mi życie.
-Wszystko w porządku?
-Tak, nic mi nie jest. Dziękuję.
-Nie ma za co.
-Jest za co.
-Nie, to naturalne, jak masz na imie ?
-Yuki, a ty ?
-Ilhoon.
-Czemu chciałaś to zrobić?
-Bo wszyscy moi bliscy odeszli.Mama nie żyje, pies zdechł, chłopak mnie rzucił.
-A nie masz przyjaciół?
-Nie.
-Ja mogę zostać twoim przyjacielem.
Mieć przyjaciela ciekawe jakie to uczucie.
- To co ? Zostaniemy przyjaciółmi?
-Tak.

Teraz co noc zasypiam z uśmiechem na twarzy bo wiem, że mam kogoś bliskiego. Bo Ilhoon zawsze stanie za mną murem. Nie pozwoli mi się poddać. Poda mi rękę kiedy upadnę. Zawsze mnie podniesie. Zawsze będę mogła się na nim wesprzeć. A on na mnie. Bo on jest moim przyjacielem. A ja jego przyjaciółką. Tak...jesteśmy przyjaciółmi. A może kiedyś zostaniemy kimś więcej. Staniemy się sovie jeszcze bliźsi? Nie wiem. Zobaczymy co przyniesie jutro. Narazie jest dobrze. A ja nie mam czasu myśleć o przyszłoście. Liczy się tu i teraz. Jest dobrze i nic tego nie zepsuje bo mam Ilhoona.



czwartek, 16 stycznia 2014

Oszukać przeznaczenie.

 To wpadło mi do głowy...a tak jakoś XD. Chyba ostatnio za mało spałam i jak w końcu poszłam spać to mi się przyśniło, że jestem księżniczką i przenoszę się do XXIw, bo chcę oszukać przeznaczenie. XDD.  A te dziwne zachowania i zwroty, to będą dlatego, że ona jest księżniczką, a w jej czasach wszyscy się tak zachowywali. Dobra nie rozpisuję się już dłużej.
To ten tego...miłego czytania.



Powaga, spokój, opanowanie, nie przynieść rodzicom hańby,  hajtnąć się od razu po 18-stce, no jasne, przecież to moje przeznaczenie, a jemu nie można się sprzeciwiać, trudno, będę pierwszą dziewczyną, która spróbuje oszukać przeznaczenie.
Jestem córką cesarza, jutro skończę 18 lat, będzie wielki bal na który będą zaproszeni wszyscy faceci, z którymi"mogę" się chajtnąć, tyle, że ja nie chcę się hajtać. Zapewne ojciec pozwolił, by mi na to, gdyby nie matka, no tak. Ona zawsze mi powtarzał, że muszę, że to moje przeznaczenie. Tata zawsze był bardziej wyrozumiały, pozwalał mi jeździć konno, bawić się z dziećmi poddanych, uczył mnie jak się posługiwać bronią. Trochę mi szkoda, że muszę opuścić to wszystko, rodziców, poddanych, pałac, szkoda, ale nie mam wyboru.

Wymknęłam się z pałacu ubrana w żółtą sukienkę do kolan, różowe pantofelki, a na to zarzuciłam czarny płaszcz z kapturem, żeby nikt mnie nie poznał. Szybkim krokiem szłam przez las, by jak najszybciej znaleźć się u czarodziejki.Mam zamiar udać się do czarodziejki, która powiedziała mi, że może mnie przenieść w  przyszłość. Odnalazłam jej chatkę, zapukałam, otwarła mi. Czarodziejka była bardzo szanowana przez moich rodziców, ufali jej, więc i ja jej zaufałam.
 -Jesteś tego pewna, pani?-Odezwała się
-Tak.
-Dobrze. Nie zdradzę cię, pani.
Po tych słowach rozsunęła w powietrzu niebieski portal.
-Ten portal przeniesie cię do przyszłości. Wejdź.
Wstałam, zrobiłam pierwszy krok, przechodziłam przez portal, kiedy czarodziejka powiedziała:
-Tylko pamiętaj, nie będziesz mogła wrócić, jeżeli...-Reszty nie usłyszałam bo portal mnie wciągnął, jeżeli...jeżeli co? Teraz już się nie dowiem. Niestety. Wydawało mi się, że leciałam kilka minut w tym dziwnym przejściu. Kiedy zobaczyłam miasto, przestraszyłam się-Jak ja tu sobie sama poradzę?-mówiłam do siebie w duchu.-Nie! Poradzę sobie, muszę sobie poradzić.
Potem zobaczyłam światło, nic więcej nie pamiętam.

Obudziłam się w dziwnym łożu, z kolorową pościelą, wstałam, zobaczyłam, że moja suknia i płaszcze wiszą na drzwiach szafy, a pantofle leżą pod nią. Nie miałam na sobie mojego gorsetu tylko jakiś jakby dziwnie pomniejszony gorset. Dziwne. Nie miałam również długiej sukni, ale morską koszulkę i czarną spódniczkę do kolan.Rozejrzałam się po pokoju. Był podobnej wielkości jak moja komnata w zamku, ale były tu różne dziwne przedmioty, zobaczyłam zdjęcie chłopaka z ciemno różowymi włosami całującego się ze śliczną dziewczyną z długimi blond włosami, wzięłam je do ręki, ale nagle ktoś wszedł do pokoju, przestraszyłam się i upuściłam zdjęcie.
-Przepraszam, ja nie chciałam-Powiedziałam i zaczęłam zbierać kawałki szkła.
-Nic się nie stało- odparł przyjemny kobiecy głos. Kobieta zbliżyła się i pozbierała całe szkło.
-Chodź, pewnie jesteś głodna.
-Nie dziękuję, nie chcę sprawiać kłopotów, i tak już dużo popsułam.
-Przestań, chodź i żadnego ale
Posłusznie podreptałam za kobietą. teraz przyjrzałam się jej trochę bliżej, była ze 2-3 lata starsza ciężko stwierdzić.
Kiedy weszłyśmy do kuchni zobaczyłam bardzo przystojnego chłopaka, chyba trochę starszego.
-Ooo! Obudziłaś się-Powiedział i uśmiechnął się do mnie, odwzajemniłam nieśmiało uśmiech.
-Mam na imię Hyori, a to jest Niel.
-Witajcie, bardzo miło mi was poznać, jestem córką cesarza Muhyula, zwą mnie Yukiyo -Powiedziałam i ukłoniłam się.Oboje wybuchnęli śmiechem. Nie odzywałam się i czekałam aż skończą.
-Niezły żart-Powiedział Niel - A ja jestem księciem zaklętym w żabę. Hahaha.
Hyori patrząc na moją minę zaczęła się nad czymś zastanawiać.
-Niel, przymknij się.
-Co?-Zdziwił się Niel.
-Pamiętasz jak byliśmy ostatnio w muzeum?
-Tak, ale co to ma do rzeczy?
-Przypomnij sobie ostatnią następczynie tronu z dynastii Minjung.
-Noo, ona zaginęła dzień przed osiemnastymi urodzinami, poddani szukali jej ale nie znaleźli, odbył się pogrzeb, poddani przez następne pół roku się nie śmiali, miała na imię...Yukiyo.-Powiedział i zrobił wielkie oczy.
-Ty cyknąłeś fotkę jej portretu, pokaż to.
-Masz-Podał jej aparat
Spojrzałam na zdjęcie i powiedziałam-Miałam tu 16 lat, portret robili mi w dniu urodzin, dostałam w tedy pierwszego własnego ogiera, który marzył mi się od trzech lat.
-A-ale jak to, że ty przecież...jak ty się nagle przeniosłaś w przyszłość o...kilkaset lat?
-Nie mogę powiedzieć, ale w cale nie zaginęłam, po prostu uciekłam przed przeznaczeniem.Rodzice w dniu osiemnastych urodzin wyprawiali dla mnie bal na którym musiałam sobie znaleźć męża, ale ja nie chciałam wychodzić za mąż.
-Już jesteśmy!-Usłyszałam krzyknięcie a potem trzask zamykanych drzwi
-Oni nie mogą się dowiedzieć-Powiedział Niel.
-Tak, masz rację, udawaj, że to twoja dziewczyna.
-A-ale..
-Cicho, nie każe ci ich zapraszać od razu na ślub, po prostu weź ją za rękę.
Niel złapał mnie za rękę i wtedy weszło do pokoju pięciu chłopaków, mniej więcej w wieku Niela.
-Ooo! Niel, czemu nie mówiłeś, że masz dziewczynę?- Zapytał chłopak o niebieskich włosach, po czym wszyscy się na nas popatrzyli i zaczęli się przedstawaić.
-To my wychodzimy-Orzekł Niel.
-Nie ma opcji, mamy trening-Powiedział chłopak, który przedstawił się jako C.A.P
-Ale...
-Nie ma żadnego, ale, możesz zabrać ze sobą...
-Yukiyo-Powiedziałam
-Ooo, ładnie-Powiedział L.Joe
-Ej!-Powiedział Hyori i zgromiła go wzrokiem.
Z tego co zrozumiałam to była jego narzeczoną.
-No co? Przecież mówię tylko, że ma ładne imię, a kocham tylko ciebie-Rzekł-To co idziesz z nami Yuki?-Zwrócił się do mnie
-Dobrze, a co będziecie trenować?
-Układ do nowej piosenki.
-Tak, idę, uwielbiam tańczyć.

Po dwudziestu minutach byliśmy w sali treningowej, zaczęłam się zachowywać podobnie jak Hyori, ale musiałam pytać się jej o wiele rzeczy, oczywiście po kryjomu.
Dowiedziałam się, że Teen Top, bo tak się nazywali są muzykami i teraz tworzą nową piosenkę.
Kiedy byliśmy już w sali, Hyori puściła muzykę z jakiegoś dziwnego urządzenia, a on zaczęli tańczyć. Ten taniec...podobno oni go wymyślili, ale  ja go znałam bardzo dobrze, piosenka do której tańczyli "Rocking" była trochę szybsza niż ta którą grali nasi grajkowie, ale kroki te same.
-I jak ci się podobało?-Zapytał l.Joe
-Tak, bardzo mi się podobało...ale ja znam te kroki, tańczyłam to już, to taniec szczęścia u mnie w domu.
-To gdzie ty...
-Yuki, mieszkała w małej wiosce na przedmieściach, ale teraz wprowadza się do nas-Powiedziała szybko Hyori.
Tak jak mówiła Hyori wprowadziłam się, ale to chyba był mój największy błąd bo, bo się zakochałam w Nielu. Uciekłam z domu , żeby uniknąć miłości, a teraz co? Zakochałam się, no pięknie.

Pewnego dnia Niel miał wolne, więc poprosiłam go żeby zabrał mnie do tego muzeum, chciałam się dowiedzieć, co działo się z moim rodzicami i poddanymi.
Okazało się, że moi rodzice umarli nie długo po mojej śmierci, a królestwo podbili jacyś barbarzyńcy. Wybiegłam z muzeum cała zapłakana, padłam na trawę i płakałam póki nie wrócił Niel.
-Muszę tam wrócić, wyjść za mąż i pilnować by mojemu państwu nic nie zagrażało-Powiedziałam
-Nie możesz!-Krzyknął Niel
-Dlaczego?
-B-bo ja cię kocham
-Ja ciebie też.
Po tych słowach Niel złączył nasze usta w pocałunku.
-Muszę tam wrócić, nie mogę tu zostać-Powiedziałam i pobiegłam przed siebie, nie zwracając uwagi na wołającego Niela.
Muszę wrócić tam skąd przybyłam, ale to zajmie mi kilka godzin, muszę przemierzyć cały Seul, trudno, po prostu muszę.

                                                                               Music
Przemierzałam Seul i płakałam, po co ja w ogóle uciekałam, przecież przeznaczenia nie da się oszukać. Było mi w domu przecież dobrze, ale głupia ja chciałam być sama, nie chciałam mieć męża, nie chciałam brać ślubu, a teraz będzie mi jeszcze trudniej bo będę wiedział, że zostawiłam tu kogoś kogo kocham. Swoją ucieczką tylko wszystkich zraniłam, siebie, rodziców, poddanych, Niela...jestem okropna, nienawidzę się i już do końca mych dni będę się nienawidzić, znów się rozpłakałam, po Nielu- mojej miłości, po przyjaciołach-po całym Teen Top, po Hyori i po Saki, nie wspominałam o niej wcześniej, ale to moja przyjaciółka, jest bardzo podobna do mnie, tylko 3-4 centymetry wyższa, a usta ma bardziej czerwone, moje są malinowe, ale różnice, których się nie zauważa.Po nich wszystkich nie zostanie nawet ślad, zostanie mi tylko nasz wspólne zdjęcie. Ale to tylko moja wina, że wszystkich, a najbardziej siebie skrzywdziłam, bo myślałam, że da się oszukać przeznaczenie, no jasne, tak samo jak da się skoczyć z klifu i przeżyć, zaśmiałam się w duchu, ale potem znów płakałam. Chciałabym cofnąć czasu i w ogóle nie uciekać, Niel jakoś o mnie zapomni, znajdzie jakąś inną cudowną dziewczynę, zakocha się, weźmie ślub i będzie miał dzieci,wnuki. Będzie szczęśliwy, a to jest dla mnie najważniejsze.

                                                                            Music
~~Niel's pov~~
Wróciłem do domu i płakałem, nie chce bez ciebie żyć Yuki. To tak boli, boli, że ciebie już nie ma i nie będzie, nie przytulisz mnie, nie uśmiechniesz się do mnie, nie powiesz, już nigdy nie usłyszę twojego głosu. Rozbiłem lustro z bezsilności, wtedy do pokoju wpadła Hyori.
-Co się stało?!
-Yuki...ona odeszła wraca do domu, musi ratować poddanyvh.
Hyori na te słowa złapała się za usta, ale zaraz się ogarnęła i powiedział:
-To co ty tu tak siedzisz?!Trzeba ją zatrzymać!
-Nie.
-Co?! Jak to nie?!
-Jeśli coś kochasz daj mu wolność.
-To przynajmniej się trzeba z nią porzegnać!
-Zgoda, ale gdzie jej szukać?
-Tam gdzie ją wtedy znalazłeś
-Zgoda, ale trzeba się pospieszyć.
Pobiegliśmy do auta i pojechaliśmy.

~~Yuki's pov~~
Znalazłam wejście wypowiedziałam zaklęcie, przejście się otworzyło i zobaczyłam czrodziejkę.
-Chcę wracać-Powiedziałam
-Dobrze.
Wystawiłam rękę żeby przejść, ale ona nie chciała przeniknąć.
-Co się dzieje?
-Musiałaś się zakochać, mówiłam, że jeśli odnajdziesz prawdziwą miłość nie będziesz mogła wrócić.
Z bezsilności usiadłam i płakałam, aż usłyszałam głos Niela, Hyori i Saki,wszyscy wołali:
-Yuki!!
Odwróciłam głowę w ich stronę, a gdy przybiegli wtuliłam się w Niela i powiedziałam:
-Nie mogę wrócić, bo znalazłam prawdziwą miłość.
-Mam pomysł-Ogłosiła Saki-My jesteśmy identyczne, ja tam pójdę, chcę znaleźć miłość życia tam, bo tu nie umiem, a twój lud ocaleje.
-Naprawdę to zrobisz?-Zapytałam z nadzieją w głosie
-Tak,przeczytajcie o mnie w muzeum.Papa-Powiedziała i zniknęła w przejściu.

                                                                              ~~Pół roku później~~

Wszystko układało się dobrze w muzeum było napisane, że następczyni tronu się znalazła wzięła ślub i wszyscy żyli długo i szczęśliwie, ja na zakończenie narzekać na zakończenie też nie mogłam,  Niel mi się oświadczył i żyliśmy długo i szczęśliwie.




Wyszło nie do końca tak jak chciałam, a zakończenie trochę oklepane, ale trudno.
Komentujcie, jeśli coś wam się nie podobało poprawiajcie. I Dodałam ostatnio nowe zakładki: Spis treści z linkami. Planowane - Można sprawdzić co i kiedy mam zamiar napisać. Zamówienia-można zamawiać sobie scenariusze z kim tylko się chce!!!