-Płeć?
-Kobieta.
-Wiek?
-16.
-Przynależność?
-Anioł.
-Żywioł?
-Woda.
-Specjalne umiejętności?
-zmiana podody.
-Umiejętności walki?
-9/10
-Zaliczone staże?
-7/8
-Dlaczego chciałaby pani uczęszczać do zawodówki na ziemi zamiast do elitarnej szkoły w angel town?
-Tu będę pomagała ludziom, a tam mogę zostać co najwyżej serafinem albo archaniołem i nie będę nawet wychodzić z angel town.
-Serafini i archaniołowie też są potrzebni.
-Wiem, ale ja wolę zostać aniołem strużem.
-Dobrze, zostaje pani przyjęta.
-Dziękuję bardzo.
W tym samym czasie.
-Płeć?
-A co nie widać?
-Mężczyzna, dalej. Wiek?
-Ile można mieć lat idąc do zawodówki?
-16. Przynależność?
-Diabeł głąbie.
-Żywioł?
-Ogień.
-Specjalne umiejętności?
-Kataklizmy.
-Umiejętności walki?
-10/10
-Zaliczone staże?
-2/8
-Dlaczego tu a nie do High school of the dead?
-Bo lubię krzywdzić ludzi.
-Dobra. Przyjmujemy cię.
-Spoko.
Dwie tak różne istoty, dwa tak różne charaktery, dwie tak różne osobowości, dwa tak różne światy i dwa tak różne cele, a jednak coś ich połączy. Coś co jest silniejsze niż cokolwiek innego, coś co zwycięzy nad wszystkimi różnicami i ich połączy. Miłość.
wtorek, 4 marca 2014
Siostra gangstera-part 4.
Obudzi mnie krzyk mojego brata, a raczej jego wrzask. Darł się żeby zostawili Hongkiego w spokoju. Naładowałam dwa pistolety, a jeden nie naładowany zostawiłam dla Zela. Mam nadzieje, że jak będzie musiał to da radę naładować najprostszy w obsłudze pistolet jaki mam. Wybiegłom i zobaczyłam policję. Baro był przykuty do kaloryfera i szarpał się bo jeden z gliniarzy właśnie uderzył Honkiego. No to teraz przegioł strzeliłam mu w noge, a reszta dobiero teraz mnie zauważyła. Dla nich było za późno. Strzelałam do wszystkich który mieli broń w górze lub ośmielili się zbliżyć Hongki rozkuł mojego brata i też wzięli jakieś pistolety. Zastrzeliliśmy chyba wszystkich. Raczej nikt z nas nie ucierpiał. Mój brat zarządził, że wszyscy mogą zabrać co chcą i jeden bilet gdzie chcą. Mój brat miał bilety lotnicze dla wszystkich. Właśnie na taką okoliczność. Kiedy Wszyscy się już zabrali kazałam mojemu bratu się wynosić jak najszybciej. Protestował, chciał mnie ze sobą zabrać, ale Hongki przemówił mu do rozsądku. Umówiliśmy, że napisze do nich smsa z adresem z karty którą potem wyrzucę, a oni wyślą do mnie list gdzie mam przyjechać. Po 15 minutach już ich nie było. Zostałam tylko ja i Zelo...właśnie Zelo muszę sprawdzić czy nic mu nie jest. Pobiegłam do pokoju i zobaczyłam martwego Thomasa leżącego na ziemi i Zela, który nie mógł przystać płakać, miał na rękach krew. Podbiegłam i przytuliłam go do siebię.
- Co się stało?- Zapytałam.
-J-ja go zabiłem, b-bo o-on po-powied-dział, ż-że m-mnie r-ro-ozwali-i.
-ciii, nie placz, nie płacz.
Poszliśmy do łazienki, umyłam jego ręce z krwi. Po chwili się uspokoił i zapytał:
-Co się stało?
-Ktoś wezwał psy.
-Muszę uciekać, zawiozę cię do twojego domu i obiecuję, że już nigdy nie zobaczysz ani mnie ani mojego brata.
-A-ale ja chcę pojechać z tobą.
-Z siostrą kolesia który cię porwał, z dziewczyną która ma krew na rękach, z dziewczyną która potrafi zabić z zimną krwią?
-Nie. Z siostrą kolesia dzięki któremu pierwszy raz się naprawdę zakochałem, z dziewczyną, która uratowała mi życie 2 razy, z dziewczyną która zabijała by ochronić swoich bliskich, z dziewczyną którą kocham.
-K-kochasz mnie?
-Tak, kocham cię Yuki.
-Ja ciebie też, ale ty zostajesz w Korei.
-Dlaczego?
-Bo nie mam zamiaru cię narażać.
Spakowałam siebie i Zela. Zapakowałam wszystko do torby i siłą wsadziłam Zela na motor.
Podjechałam pod jego dom i odprowadziłam aż pod drzwi. Odjechałam, choć nie chciała. Szkoda, że nie mogliśmy spotkać się w innych okolicznościach. Po prosty wpaść na siebie na ulicy, albo poznać się na imprezie.
Szkoda, że czasu cofnąć się nie da.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak się zastanawiam czy ma się skończyć happy endem czy sad endem, jak myślicie? Bo mam pomysł i na to i na to. Czekam na komy. Możecie się wypowiadać jaki end chcecie i mam nadzieję, że wam się miło czytało.
- Co się stało?- Zapytałam.
-J-ja go zabiłem, b-bo o-on po-powied-dział, ż-że m-mnie r-ro-ozwali-i.
-ciii, nie placz, nie płacz.
Poszliśmy do łazienki, umyłam jego ręce z krwi. Po chwili się uspokoił i zapytał:
-Co się stało?
-Ktoś wezwał psy.
-Muszę uciekać, zawiozę cię do twojego domu i obiecuję, że już nigdy nie zobaczysz ani mnie ani mojego brata.
-A-ale ja chcę pojechać z tobą.
-Z siostrą kolesia który cię porwał, z dziewczyną która ma krew na rękach, z dziewczyną która potrafi zabić z zimną krwią?
-Nie. Z siostrą kolesia dzięki któremu pierwszy raz się naprawdę zakochałem, z dziewczyną, która uratowała mi życie 2 razy, z dziewczyną która zabijała by ochronić swoich bliskich, z dziewczyną którą kocham.
-K-kochasz mnie?
-Tak, kocham cię Yuki.
-Ja ciebie też, ale ty zostajesz w Korei.
-Dlaczego?
-Bo nie mam zamiaru cię narażać.
Spakowałam siebie i Zela. Zapakowałam wszystko do torby i siłą wsadziłam Zela na motor.
Podjechałam pod jego dom i odprowadziłam aż pod drzwi. Odjechałam, choć nie chciała. Szkoda, że nie mogliśmy spotkać się w innych okolicznościach. Po prosty wpaść na siebie na ulicy, albo poznać się na imprezie.
Szkoda, że czasu cofnąć się nie da.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak się zastanawiam czy ma się skończyć happy endem czy sad endem, jak myślicie? Bo mam pomysł i na to i na to. Czekam na komy. Możecie się wypowiadać jaki end chcecie i mam nadzieję, że wam się miło czytało.
I'm a hunter- patr 1.
I’m a
hunter but I wan’t hunt for you.
I’m a
hunter so I want hunt for your heart.
I’m a
hunter so I want hunt for your love.
I’m a
hunter so I want hunt for your soul.
…. Because I’m a hunter.
I’m a
runner but I wan’t run from you.
I’m a
runner so I want go away with you.
But you’re
not mine. So I can’t go with you.
But I’m not
person who you want.
…So I’m so sorry but I love
you…
… Everyday more and more…
Trzeba go złapać inaczej cała watacha umrze z głodu, jestem
alfą i nie mogę na to pozwolić. Przyspieszyłam tak, że doganiał mnie tylko
Kris. Dogoniliśmy jelenia, Kris skoczył na niego powalając go swoim ciałem, też
skoczyłam, zadałam śmiertelne ugryzienie. Reszta właśnie nas doganiała.
Zmieniłam się w człowieka, zaraz po mnie zrobił to Kris i cała reszta
-Dziś nareszcie zjemy coś porządnego!- krzyknęłam, a reszta
zaczęła się cieszyć. Byłam szczęśliwa gdy patrzyłam jak się cieszą. Najbardziej
cieszył się Kris, ale nie dał po sobie tego poznać. Cieszył się jak dziecko,
które dostało lizaka. Cieszył się tak nie dlatego, że on czy watacha się naje,
nie no z tego też się cieszył, ale najbardziej cieszył się z tego, że Tao, nowy
jeszcze nie doświadczony zmiennokształtny zje coś oprócz królika. Kris miał do
niego jakąś słabość, to dobrze, w końcu jest szczęśliwy. Nikt tego nie widział
bo Kris zakładał maskę obojętności, ale przy mnie ją zdejmował, był szczery i
sam mi powiedział, że jak widzi Tao to ma takie motylki w brzuchu, że kiedy
panda jest szczęśliwy to on też. Panda mówimy na niego bo dziwne ubarwienie
sierści jak na wilka, był biały, ale na oczach, uszach i łapach miał czarną
sierść, więc wyglądał jak połączenie pandy i wilka. W watasze jest nas
dwunastka. Ja jestem alfą, mam śnieżno białą sierść i niebieskie oczy, tak samo
jako człowiek. Następny w chierarchi jest Kris, ma sierść w kolorze ciemnego
blondu, włosy też ma ciemny blond, ma ciemną karnację, jest charyzmatyczny i
ostry kiedy trzeba, ale kiedy widzi Tao staje się melancholikiem z głową w
chmurach. Reszta watachy ma dość podobną do siebie sierść przechodzącą od
jasnego brązu do ciemnej czerni, a no tak jeszcze Luhan i Sehun się wyróżniają
i to dość mocno. Miesiąc temu kiedy pozwoliłam im iść na miasto, wpadli na
pomysł przefarbowania sobie włosów w ludzkiej postaci, szkoda tylko, że nie
pomyśleli, że to wpływa na sierść, więc Lulu jest cały różowy, a Sehun tęczowy,
dlatego nie zabieram ich na polowania, wystraszyli by wszystko co jest w lesie,
pewnie nawet króliki by pouciekały.
-Yuki.-Doszedł mnie głos Krisa.
-Hmm?
-Kazałem im zanieść tego jelenia do domu.
-Aaa… to dobrze. Przepraszam trochę się zamyśliłam.
-Chodź już.-Powiedział i zmienił się w wilka, a z krzaków
usłyszeliśmy świst wciąganego powietrza. Cholera. Byłam przerażona, przecież
nikt nie może się dowiedzieć kim jesteśmy. Weszłam w te krzaki i zobaczyłam
jakiegoś chłopaka, na oko w moim wieku.
-K-kim jesteś?
-Kimś kogo nie powinieneś był zobaczyć…
Subskrybuj:
Posty (Atom)
