piątek, 31 stycznia 2014

Stara miłość nie rdzewieje.-dla Wiktorii Drabik

Miał być zwykły shot, ale stwierdziłam, że będzie dobry na zamówienie dla Wiktorii.
No, to ten tego miłego czytania, zwłaszcza dla Wiktorii, mam nadziej, że ci się spodoba.
No to już nie przedłużam.

Nareszcie skończyłam studia i dostałam wymarzoną  prace, tak się cieszę. Będę prywatną nauczycielką angielskiego. Tak, jak ktoś usłyszy nauczycielka angielskiego, to pomyśli, że to taka zwyczajna sobie praca, ale nie, bo ja zostałam zatrudniona przez YG Ent. Jeszcze nie wiem jaki zespół będę uczyć, ale wiem, że zamieszkam z nimi w dormie. Jej!
Wstałam rano i spojrzałam na zegarek. OMG! Jestem spóźniona, no pięknie pierwszego dna się spóźniam, super. Zerwałam się z łóżka, ubrałam i wybiegłam z mieszkania, nawet nie jedząc śniadania, dobiegłam na miejsce spotkania z menagerem zespołu i zaczęłam przepraszać:
-Przepraszam pana bardzo za spóźnienie, to się więcej nie powtórzy, obiecuję.
-Nic się nie stało, jestem przyzwyczajony do spóźniania się tych śpiochów, których będziesz uczyć. Czy zostałaś poinformowana kogo będziesz uczyć?
-Nie, jeszcze nie.
-Dobrze więc ja cię poinformuję, będziesz uczyć Big Bang.
-Naprawdę?! Umm...to znaczy bardzo się ciesze z tego powodu.
-Chodź.
Skinęłam głową i ruszyłam za nim, jejku jak się cieszę jestem przecież fanką BB.

Gdy dotarliśmy przed drzwi Pan Choi, powiedział :
-Mam nadzieję, że jesteś cierpliwa, bo oni odstraszyli już 5 nauczycielek i 2 nauczycieli i tym samym pobili rekord.
-Oczywiście, będę się starała z całych sił, by się czegoś nauczyli.
Weszliśmy do środka i Pan Choi kazał mi zaczekać, wszedł do salonu i powiedział:
-Chłopcy, przedstawie wam dziś nową nauczycielkę angielskiego.
-Znowu jakaś stara zgorzkniała baba z pryszczami na twarzy?-Zapytał maknae, a cały zespół się zaśmiał.
Menager zgromił ich wzrokiem, a ja weszłam do środka i powiedziałam:
-Mam nadzieje, że tak straszna to ja nie jestem i tak źle wam ze mną nie będzie.-Powiedziałam i uśmiechnęłam się. Opadły im szczęki.
-No taką nauczycielkę to ja rozumiem-Powiedział lider
Wszyscy się na mnie patrzyli, ale T.O.P tak jakoś inaczej, jakby zobaczył ducha, albo jakąś osobę, o której dawno już zapomniał.
-To ja waz zostawię, poznajcie się.
Powiedział po czym wyszedł.
-Cześć, jestem Wiktoria.-Powiedziałam
-Hej! Gd, Ji Yong, albo po prostu...czekaj ile masz lat?
-Jeste od ciebie rok młodsza.-Powiedział. T.O.P
-Aha,ok... no to po prostu może mi mówić oppa.
-Chwileczkę, skąd wiedziałeś ile mam lat?-Zwróciłam się do Top'a.
-Nie pamiętasz mnie, Miki?
-Nie, ja cię nie znam i skąd jak do mnie mówił...
-Jak do ciebie mówił twój pierwszy chłopak, którego spotkałaś na wakacjach na Hawajach?
-CO? Skąd wiesz gdzie spotkałam...Tabiego?
Powiedziałam i spojrzałam na niego.
-Nic się nie zmieniłaś.-Powiedział, wstał z fotela, podszedł do mnie i założył mi włosy za ucho. Rzuciłam mu się naszyję i rozpłakłam.
-Zaraz to wy się znacie?-Powiedział SeungRi
-No i co, młody? Koniec twoich planów miłosnych?-Powiedział i zaśmiał się lider.
Otarłam łzy i powiedziałm:
-Tak długo cię szukałam, ale...ale nie mogłam znaleźć- Płakałam dalej.
-Ciii, nie płacz. Rodzice kazali mi zmienić numer, a twój wykasować, zapamiętałem go jeszcze przed usunięciem, ale ty chyba zmieniłaś swój numer.
-T-tak, moi rodzice mi kazali.
-Chwila, chwila, historie mniej więcej łapię, ale czemu wasi rodzice wam kazali zmienić numery?
Uspokoiłam się i zaczęłam opowiadać:
-Nasi rodzice kiedyś byli wspólnikami, pojechali razem na wakacje na Hawaje i zabrali swoje dzieci czyli nas. Spędzaliśmy strasznie dużo czasu ze sobą...
-Dokładnie 23 godziny na dobe.
-Jak to ?-Zapytał lider
-Zwyczajnie, w dzień siedzieliśmy razem na plaży, a w nocy wymykaliśmy się z hotelu, żeby...umm...siedzieć razem na plaży i przed świtem wracaliśmy, kładliśmy się, a o siudmej znów wychodziliśmy.
-A pamiętasz jak się poznaliśmy?
-Jak mogłabym zapomnieć? Wyszłam pospacerować takim murkiem otaczającym kawałek morza, wiatr zdmuchnął mi ukochany słomiany kapelusz i skoczyłam za nim, ale tam było głębiej niż myślałam, a ja nie umiałam pływać i zaczęłam się topić...ktoś mnie wyciągnął, a potem nakrzyczał, że zwariowałam i jestem idioką.
-No bo kto normalny skacze do wody po kapelusz, nie umiejąc pływać?
W odpowiedzi wystawiłam Tabiemu język.
-Ja. Więc zapytał mnie jeszcze jak mam na imię, ale zakrztusiłam się mówiąc Wiki i on zrozumiał Miki i zaczął na mnie mówić Miki. Następnego dnia poszłam kupić lemoniadę, bo potem rodzice mieli mnie przedstawić synowi ich wspólników. Zauważyłam, że komuś zabrakło pieniędzy na lemoniadę, podeszłam bliżej i zobaczyłam, że to T.O.P, jak się wcześniej przedstawił, wepchnęłam się się obok i zapłaciłam za siebie i za niego. Podziękował i cały czerwony zwiał. Potem poszłam na obiad, który mieliśmy zjeść w szóstkę i zobaczyłam, że już wszyscy czekają. Pobiegłam tam i zobaczyłam nie kogo innego jak właśnie Tabiego, oboje zaczęliśmy się śmiać, potem opowiedzieliśmy naszym rodzicom jak się poznaliśmy, ale i tak dopiero wtedy dowiedziałam się, że on ma tak na imię SeungHyun, a on cały czas myślał, że mam na imię Miki.
-No co? Tak nie wyraźnie mówiłaś, że zrozumiałem Miki.
-A ty? Pamiętasz nasz pierwszy pocaunek?
-Chwile? Ile mieliście wtedy lat?- Zapytał DaeSung
-14.
-Mów za siebie ja miałem 16.
-No dobra, ale pamiętasz?
-Tak, to było koło 4-5 rano. Zauważyłem, że c zimno, więc dałem ci swoją bluzę, protestowałaś, ale wcisnąłem ją na ciebie, byłaś taka malutka, że prawie nie było cię widać w mojej bluzie. Przytuliłaś się do mnie i spojrzałaś mi w twarz tak wyczekująco. Przybliżyłam swoją twarz do twojej i powiedziałem...
-Jeśli nie chcesz to przestane. Tak pamiętam, strasznie wtedy ślepy byłeś.
-Zakochani są ślepi- Powiedział rozmarzony- TaeYang- I nie widzą wad innych.
-Hej! Powiedziałeś to tak jakbyś był nieszczęśliwie zakochany-Powiedział GD
-A skąd wiesz, że nie jestem?
-A w kim się zakochałeś?- Zapytałam-I skąd wiesz, że ta osoba nie odwzajemnia twoich uczuć?
-Bo wiem. Nie ważne. Tabi kontynuuj.
-Ale co? Aha. No więc powiedziałem to, a ona przyciągnęła mnie do siebie i złączyła nasze usta. No i to tyle.
-Awww.-Powiedział lider, a wszyscy się na niego spojrzeli-Oj, sory nie mogłem się powstrzymać.
-Ale dlaczego wasi rodzice nie pozwolili wam się spotykać?- zapytał D-Lite
-Pokłócili się o pieniądze-Odpowiedziałam
-Miki, przejdziesz się z mną na spacer?
-Jasne Hyunnie.

Poszliśmy do parku, Tabi przystanął i zapytał:
-Czy ty wciąż mnie kochasz?
-T-tak i Szukałam cię 4 lata, ale potem musiałam zająć się pogrzebem rodziców.
-Pogrzebem? Jak to?
-Zginęli w katastrofie lotniczej jak miałam 18 lat.
-Przykro mi, nie wiedziałem.
-A ty? Czy ty mnie kochasz?
-Tak. Nigdy nie przestałam.
Nasze usta się złączyły.

Wróciliśmy do domu, Hyunie poszedł pod prysznic, a ja do kuchni napić się wody. Zastałam tam smutnego maknae.
-Co się stało?- zapytałam
-A...a mogę ci ufać?
-Jasne.
-No bo ja też się zakochałem.
-Ale czemu jesteś smutny? Przecież to powód do radości.
-No bo ja się zakochałem w...w ...T-taeY-yangu.
-Wow. Zatkało mnie. Pogadam z nim-Wyszłam nim maknae zdołał mnie zatrzymać.
Weszłam do pokoju Sol'a, bez pukania i zobaczyła go płaczęcego.
-Ty czujesz coś do maknae, prawda?
-S-skąd w-wiesz?
-Domyśliłam się. No to teraz sio do kuchni bo on też cie kocha.
-C-co?
-Powiedział mi to.
Powiedziałam, a sol'a już nie było w pokoju.
Wyszłam i spotkałam Tabiego.
-Mów mi swatka.
-Czemu?
-Zobacz-Powiedziałam i po cichu weszliśmy do kuchni. Zastaliśmy całujących się Sol'a i Victory.
Wyszliśmy.
-Taa, to został ci JiYong do uszczęśliwienia.
-Nie bój się. Dam radę.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                                            1 rok później.
Podwójny ślub, mój i SeugHyuna i JiYonga i mojej najlepszej koleżanki- Yuki.
Najszczęśliwszy dzień w moim życiu. A zgadnijcie kto złapał bukiety. Zadecydowaliśmy, że wszyscy łapią bukiety, więc mój złapał Sol, a bukiet Yuki- maknae. Wszyscy mieliśmy ubaw. A no tak nie wspominałam o D-Lite, więc on ma narzeczoną o imieniu Saki. Cóż tu nie przykładałam ręki, no ale nie ważne. Wszystko było pięknie, troche oklepane zakończenie, ale muszę to zrobić.....

Żyli długo i szczęśliwie. The end.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz