Uwagi : Myśli Zela na czerwono,a myśli Yuki na niebiesko.
Zelo spojrzał mi w oczy i cicho powiedział:
-Napewno?
-Tak, nie bój się mnie.
-Dobrze.
Poprzecinałam liny, którymi został przywiązany do krzesła i ze zgrozą przypatrywałam się raną jakie po sobie pozostawiły.-Musiał się bardzo szamotać-pomyślałam. Bez chwili zastanowienia wzięłam go na ręce i zaniosłam do siebie do pokoju. Położyłam na łóżku i zaczęłam opatrywać rany. Kiedy opatrzyłam rany na rękach, nogach i na twarzy, chciałam zająć się torsem, ale ktoś mi przeszkodził. Do pokoju wparował Thomas,mięśniak, debil, najprawdopodobniej to on tak urządził Zela.
-Czego tu chcesz Thomas?!-wydarłam się na niego.
-Przyszedłem po niego.- wskazał palcem na Zela, który się skulił i zaczął szlochać.
-O, nie! Nie ma mowy! Jeśli go nie opatrzę nie dożyje jutra!
-Dobrze, więc go opatrz i go zabieram!
-Nie!!!On zostaje tu !
-Ma swoją cele!
-I co z tego?! Zostaje tu i koniec.
-Co tu się dzieje?-Nagle jak z podziemi wyrasta Baro, moje wybawienie.
-Thomas chcę stąd zabrać Zela.
-Thomas, nie, niech zostanie tutaj.-mówiąc to uśmiechał się jakby mówił "wpadł ci w oko, co?"
-Dobrze-odpowiedział Thomas i wyszedł.
-A teraz pchełko musimy porozmawiać...w cztery oczy.
-Ok. Zaraz wrócę-Powiedziałam do Zela i się uśmiechnęłam,na jego twarzy też zagościł cień uśmiechu.
Gdy byliśmy już sami Baro powiedział :
-Wpadł ci w oko,co ?- i dziwnie poruszył brwiami.
-Pff. Taa, a może ja wole dziewczyny, co?
-No jeśli on jest dziewczyną to wolisz.
Na te słowa oboje parsknęliśmy śmiechem.
-Dobra, idź już do tego swojego wybranka, a swoją drogą, kto ci tam zaniósł?
-Ja.
-Serio? To on musi być jak piórko, chyba, że coś pakowałaś ostanio-udaje idiote.
-No przecież codziennie chodzę z tobą na siłownie, a Hongki się na nas gapczy.
-Aaa, faktycznie.Hahahaha.Dobra zmykaj pchełko.
-Ok.Pa pa
Wróciłam do pokoju, ale nie zastałam żela na łóżku, tak jak się spodziewałam. Przestraszyłam się, nagle usłyszałam krzyk Jella, od razu pobiegłam w miejsce z którego dochodził, to znaczy zaraz po załadowaniu broni.Tak, miałam broń ale tylko dla bezpieczeństwa, na pewno do nikogo bym nie strzeliła bez potrzeby. Gdy dobiegłam do kuchni zobaczyłam Thomasa, który trzyma Zela za włosy, trzyma to mało powiedziane, zaraz mu je wyrwie.Wycelowałam w głowę Thomasa i krzyknęłam:
-Puść go natychmiast.
-Nie!
-Puść!
-Bo co mi zrobisz?! Nie rozwalisz mnie za słaba jesteś!
-Zrobię to, zobaczysz zrobię!
-Taa, jasne.Zawsze mogę się zasłonić tym twoim kochasiem!
-Coś ty się tak na niego uwziął do cholery?!
-Puść go!-powiedział Baro
-Już, szefie.-odpowiedział Thomas, po czym cisnął Zelem o ziemie.
Pobiegłam do niego i zapytałam :
-Co się stało?
-Wziąłem sobie szklankę wody i kromkę chleba, bo byłem głodny.
-Okradł nas!-krzyknął Thomas
-Czyś ty zgłupiał-powiedział Baro-z kromki chleba nas okradł. Posłuchaj, jeszcze raz dotkniesz tego szczeniaka, to cię rozwalę!Słyszysz?!
-Tak, szefie.
-Dobra, zabierz go stąd pchełko.
-Już!
Wzięłam go na ręce i zaniosłam do pokoju. Opatrzyłam resztę ran, jedną musiałam zaszyć, Jello bardzo się bał :
-To będzie boleć?
-Tylko troszeczkę, nie bój się.
-Ej, uratowałaś mi życie dwa razy a ja nic o tobie nie wiem.Jak masz na imię, bo chyba nie Pchełka,no nie?
-Haha.Nie, mam na imię Yukiyo, ale wolę Yuki, a mój brat mówi na mnie pchełko bo nie podoba mu się moje imię.
- A jak mówią na ciebie rodzice?
-Moi rodzice nie żyją.
-O!Przepraszam,nie wiedziałem.
-Nic się nie stało, a jak do ciebie mówią rodzice ?
-Mama - Joon,a tata - Młody
-A jak na ciebie mówią koledzy w zespole?
-to ty wiesz, że ja jestem maknae B.A.P ?
-Tak, i rapujesz najszybciej chyba w całej Korei.
-Więc koledzy w zespole mówią na mnie Jello.
-Ładnie, a jak ja mam mówić?
-Może być Zelo, a ja do ciebie jak mam mówić?
-Yuki.
-Ok.
Rozmawialiśmy do późna, aż Zelo zasnął. Wygląda słodko kiedy śpi. Wygląda jak anioł, nawet jeśli upadły to jednak anioł.
No to pięknie zakochałam się w zakładniku mojego brata, który jeśli nie dostanie okupu go zabije.Przecież on nie będzie chciał ze mną być. Jedno wiem kocham go i nie mogę dopuścić do tego by zginął, nawet za cenę własnego życia.
Udawałem, że zasnąłem ale tak naprawdę myślałem o Yuki. Zdałem sobie sprawę z tego, że ją kocham, kocham ją, ona jest jak anioł.
Położyłam się obok żela i też zasnęłam. śnił mi się on na łące pełnej kwiatów...byłam tam też ja, trzymaliśmy się za ręce, całowaliśmy się,było pięknie...i wtedy obudził mnie strzał...
Podoba mi się ^^ Czekam na następną część <3
OdpowiedzUsuńHwaiting ! <3
Dziękuję! Spróbuję dodać jak najszybciej.
Usuń