Obudzi mnie krzyk mojego brata, a raczej jego wrzask. Darł się żeby zostawili Hongkiego w spokoju. Naładowałam dwa pistolety, a jeden nie naładowany zostawiłam dla Zela. Mam nadzieje, że jak będzie musiał to da radę naładować najprostszy w obsłudze pistolet jaki mam. Wybiegłom i zobaczyłam policję. Baro był przykuty do kaloryfera i szarpał się bo jeden z gliniarzy właśnie uderzył Honkiego. No to teraz przegioł strzeliłam mu w noge, a reszta dobiero teraz mnie zauważyła. Dla nich było za późno. Strzelałam do wszystkich który mieli broń w górze lub ośmielili się zbliżyć Hongki rozkuł mojego brata i też wzięli jakieś pistolety. Zastrzeliliśmy chyba wszystkich. Raczej nikt z nas nie ucierpiał. Mój brat zarządził, że wszyscy mogą zabrać co chcą i jeden bilet gdzie chcą. Mój brat miał bilety lotnicze dla wszystkich. Właśnie na taką okoliczność. Kiedy Wszyscy się już zabrali kazałam mojemu bratu się wynosić jak najszybciej. Protestował, chciał mnie ze sobą zabrać, ale Hongki przemówił mu do rozsądku. Umówiliśmy, że napisze do nich smsa z adresem z karty którą potem wyrzucę, a oni wyślą do mnie list gdzie mam przyjechać. Po 15 minutach już ich nie było. Zostałam tylko ja i Zelo...właśnie Zelo muszę sprawdzić czy nic mu nie jest. Pobiegłam do pokoju i zobaczyłam martwego Thomasa leżącego na ziemi i Zela, który nie mógł przystać płakać, miał na rękach krew. Podbiegłam i przytuliłam go do siebię.
- Co się stało?- Zapytałam.
-J-ja go zabiłem, b-bo o-on po-powied-dział, ż-że m-mnie r-ro-ozwali-i.
-ciii, nie placz, nie płacz.
Poszliśmy do łazienki, umyłam jego ręce z krwi. Po chwili się uspokoił i zapytał:
-Co się stało?
-Ktoś wezwał psy.
-Muszę uciekać, zawiozę cię do twojego domu i obiecuję, że już nigdy nie zobaczysz ani mnie ani mojego brata.
-A-ale ja chcę pojechać z tobą.
-Z siostrą kolesia który cię porwał, z dziewczyną która ma krew na rękach, z dziewczyną która potrafi zabić z zimną krwią?
-Nie. Z siostrą kolesia dzięki któremu pierwszy raz się naprawdę zakochałem, z dziewczyną, która uratowała mi życie 2 razy, z dziewczyną która zabijała by ochronić swoich bliskich, z dziewczyną którą kocham.
-K-kochasz mnie?
-Tak, kocham cię Yuki.
-Ja ciebie też, ale ty zostajesz w Korei.
-Dlaczego?
-Bo nie mam zamiaru cię narażać.
Spakowałam siebie i Zela. Zapakowałam wszystko do torby i siłą wsadziłam Zela na motor.
Podjechałam pod jego dom i odprowadziłam aż pod drzwi. Odjechałam, choć nie chciała. Szkoda, że nie mogliśmy spotkać się w innych okolicznościach. Po prosty wpaść na siebie na ulicy, albo poznać się na imprezie.
Szkoda, że czasu cofnąć się nie da.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak się zastanawiam czy ma się skończyć happy endem czy sad endem, jak myślicie? Bo mam pomysł i na to i na to. Czekam na komy. Możecie się wypowiadać jaki end chcecie i mam nadzieję, że wam się miło czytało.
Hmm... Wolałabym happy endem, ale nie chcę żeby znowu na końcu byl ślub, więc zdań się na Twoją fantazję i poproszę "ser end". :D
OdpowiedzUsuń